Ekopsychologia: droga dla każdego z nas
Frekwencja na webinarze z Moniką Gendek pokazała, że ekopsychologia budzi zainteresowanie wśród osób pracujących z naturą i człowiekiem. Ale ta perspektywa nie należy wyłącznie do specjalistów — to droga ku głębszej więzi z przyrodą, która dotyczy każdego z nas.
Dołączyłam do webinaru zorganizowanego przez Polskie Towarzystwo Kąpieli Leśnych i Terapii Leśnej, bo ekopsychologia to moja działka. Znam ją ze Szkoły Integralnej Ekopsychologii Rysia Kulika i Basi Wojtaszek. Także moja praca z podejściem Billa Plotkina, w tym udział w Wild Mind Training Program, wyrasta z tego sposobu myślenia.
Od dawna próbuję tę perspektywę ucieleśniać — w swoim życiu i w pracy z innymi. Duże zainteresowanie webinarem odczytuję jako sygnał, że wśród przewodników kąpieli leśnych, ekoterapeutów i innych osób pracujących z przyrodą i człowiekiem narasta potrzeba, by temat ekopsychologii zgłębiać.
Mam poczucie, że nawet w naszym środowisku wciąż za mało mówimy o ekologii głębokiej i aktywizmie ekologicznym. Co tak naprawdę oznacza „uznać siebie za część przyrody”? Monika opowiadała o tym w sposób, który dobrze znam — i który warto wzmacniać.
Więź z przyrodą to warunek naszego zdrowia
„Potrzeby planety są potrzebami człowieka, a prawa człowieka są prawami planety” — to zdanie Moniki wyraża ważną dla mnie prawdę. Nie żyjemy obok natury ani poza nią. Jesteśmy jej częścią, zależymy od niej i współtworzymy z nią sieć życia. Nie da się mówić o zdrowiu człowieka, pomijając środowisko, w którym żyje.
Kiedy zaczynamy doświadczać tej współzależności, zmienia się także nasza ekologiczna wrażliwość. Przyroda przestaje być czymś zewnętrznym, o co dbamy z poczucia obowiązku. Coraz mocniej czujemy, że troszcząc się o rzekę, las czy lokalny ekosystem, dbamy o planetę — i o siebie samych.
W podejściu Billa Plotkina ekocentryczny rozwój człowieka prowadzi ku poczuciu przynależności do większej wspólnoty życia. Jego model dojrzewania opisuje przejście od kultury patoadolescencyjnej, skupionej na ego i konsumpcji, ku dojrzałości ekocentrycznej — zakorzenionej w relacji z naturą i odpowiedzialności za szerszą wspólnotę. Ten zwrot perspektywy z „ego” na „eko” Plotkin nazywa „ekoprzebudzeniem” i definiuje jako poszerzenie poczucia „ja”, tak aby obejmowało również świat natury, od którego jesteśmy zależni.
Ekopsychologia potrzebuje doświadczenia
Sama wiedza o tym, że jesteśmy częścią natury, nie zawsze wystarcza, by naprawdę poczuć tę więź. Potrzebujemy praktyk, które pomagają słuchać głębiej: siebie, innych ludzi, snów, ciszy i świata więcej-niż-ludzkiego. W mojej pracy szczególne miejsce zajmują trzy takie drogi.
Sny: kontakt z tym, czego nie obejmuje świadomy umysł
Podczas webinaru padła myśl, że „miejskie psyche ma tylko cztery dni głębokości”, a sny zmieniają się po czterech dniach spędzonych w naturze. Na programach Animas Valley Institute, które trwają co najmniej pięć dni, często znacznie dłużej, dużo pracujemy ze snami w dzikości. To doświadczenie potwierdza, że pobyt w naturze wpływa na nasze sny i na nasze możliwości odczytywania zawartych w nich przekazów.
W ekopsychologii sny mogą być rozumiane jako jeden ze sposobów kontaktu z nieświadomością ekologiczną — z głębszą warstwą psychiki, która nie kończy się na indywidualnym „ja”. Dlatego praca ze snami jest dla mnie jedną z najważniejszych dróg budowania więzi z tym, co żywe i większe od naszej świadomej perspektywy.
I tak się składa, że już za miesiąc organizuję warsztat Natura Snów, gdzie będziemy dawać snom czas i uwagę. Niestety nie potrwa pięć dni, tylko dwa, ale zawsze to jakiś start — szansa, by doświadczyć czegoś osobiście, zamiast tylko o tym słuchać.
Głębokie słuchanie: obecność, która nie spieszy się z odpowiedzią
Monika mówiła również o psychologii głębokiego słuchania. Ten wątek jest mi szczególnie bliski. Uczyłam się tej praktyki w Czechach, podczas Council and Mirror Intensive, i wnoszę ją do spotkań, warsztatów oraz kręgów kobiet Głębia (kiedyś tutaj pojawi się link, strona jest nadal w budowie).
Głębokie słuchanie nie polega dla mnie na czekaniu, aż druga osoba skończy mówić, żeby szybko podsunąć jej rozwiązanie. To uważna obecność, w której jest miejsce na wszystkie emocje, w tym żal i tęsknotę za miejscami, które tracimy. Taka jakość słuchania pomaga usłyszeć siebie, ale też zauważać, że nasze życie rozgrywa się w relacji — z innymi ludźmi, miejscem, krajobrazem i całym światem przyrody.
Cisza: poznawanie poza słowami
Nie wszystko, co ważne, da się wyjaśnić i nazwać. „Nieświadomość ekologiczna jest pozawerbalna” — przekonywała Monika. Cisza pozwala zwolnić i zauważyć to, co umyka, kiedy od razu próbujemy opisać doświadczenie. Kontakt z naturą może być cielesny i zmysłowy, może pojawić się jako nastrój, obraz, poruszenie albo poczucie obecności. Nie zawsze przychodzi w formie gotowej do wyrażenia myśli.
Od trzech lat na warsztatach Natura Ciszy (link coming soon) eksplorujemy pozawerbalne sposoby kontaktu z przyrodą, własną psyche i innymi ludźmi. W lutym znów zaproszę do tej praktyki. Cisza nie jest dla mnie pustką lub brakiem komunikacji. Wręcz przeciwnie — jest przestrzenią, w której można usłyszeć więcej.
Sny, głębokie słuchanie i cisza nie są dodatkami do mojej pracy. To ważne drogi, dzięki którym możemy doświadczać więzi, o której mówi ekopsychologia.
Od korzeni do nasion
Przez ostatnie pięć lat sama przechodziłam drogę od poczucia oddzielenia od natury ku głębszemu doświadczeniu więzi z Ziemią. Zaczęłam mocniej czuć swoje zakorzenienie i zależność od innych istot. Ta zmiana wpłynęła na to, jak rozumiem siebie i swoje miejsce w świecie.
Myślę o tej drodze jak o wzroście drzewa: o korzeniach, które pozwalają czerpać z ziemi, o koronie rozrastającej się ku światłu i o nasionach, które można przekazywać dalej. Dziś staram się siać te nasiona dalej, poprzez swoją pracę.
Właśnie dlatego myślę o naszym zawodowym środowisku jako o miejscu, z którego te idee mogą iść dalej w świat. Przewodnicy kąpieli leśnych, ekoterapeuci i osoby towarzyszące innym w kontakcie z naturą mogą pomagać ludziom nie tylko odpocząć, ale też odzyskiwać poczucie przynależności do żywego świata. To część naszej zawodowej odpowiedzialności.
Jak nieść tę wiedzę dalej?
Ekopsychologia nie jest dziedziną zarezerwowaną dla specjalistów. Dotyczy całej ludzkości — naszej zdolności do dojrzewania ku życiu, które uwzględnia potrzeby większej wspólnoty niż wspólnota ludzi. Wszyscy potrzebujemy odnaleźć drogę od antropocenu do biocenu.
Jak jednak rozmawiać o więzi z przyrodą z osobami, które nie czują jej braku, bo nigdy go sobie nie uświadomiły?
Jak mówić o ekologii głębokiej w „cywilizacji trzech krzeseł”, gdzie codzienność wielu ludzi toczy się z dala od żywego świata?
Jak zapraszać do tej relacji bez moralizowania, wzbudzania wstydu, poczucia winy i bez zakładania, że wszyscy już rozumieją to, co dla nas jest oczywistością?
Nie mam gotowej odpowiedzi. Wiem, że chcę dalej szukać — przez sny, głębokie słuchanie, ciszę i bezpośrednie spotkania z naturą. I coraz mocniej czuję, że pomaganie ludziom w przypominaniu sobie o tej więzi jest częścią naszej wspólnej zawodowej odpowiedzialności.
Zdjęcia z kąpieli leśnej, którą prowadziłam dla koleżanek, kolegów i trenerów Szkoły Integralnej Ekopsychologii, którą ukończyłam w 2024 roku.






